Na śniadanie zeszłam odrobinę zbyt późno. Zaspana, z rozczochranymi włosami i niedopiętym mundurze musiałam wyglądać jak totalna sierotka Marysia.
- Szybko ci się odechciało sukienek, Poluś - zaśmiał się mój przyjaciel gdy opadłam obok niego na krzesło.
- A czegoś się spodziewał? Że będę tak codziennie? - zapytałam zabierając mu szklankę z kawą którą trzymał w ręce. - Oj Licia, jesteś totalnie niemożliwy!
- Ja? To Gilbert będzie załamany... chociaż... nie dopięłaś bluzki, więc może aż tak źle nie będzie... i oddawaj kawę! - prychnął chcąc mi zabrać szklankę, ale ja zdążyłam już wypić jej zawartość więc zrezygnował z prób odzyskania naczynia.
- Co ma do tego Gilbert? - zapytałam zawstydzona, pośpiesznie zapinając bluzkę.
- Nie zapinaj tego - mruknął Toris z powrotem rozpinając mi guziki - jako twój najwierniejszy przyjaciel od 1385 będę z tobą szczery. Wiecznie chowasz swoje atuty, a masz cycki większe od Ukrainy!
- Nosz teraz to kochany przesadziłeś - prychnęłam zapinając guziki i odwracając się tak, żeby nie miał do nich dojścia.
- Nie przesadziłem! Gdybyś wcześniej się ogarnęła to by i rozbiorów nie było! Przecież myślisz, że czemu Rosja tak bardzo chciał cię pozbawić munduru? Bo nie wiedział jaką masz płeć! - mruknął a ja pizłam go z całej siły w łeb.
- Totalnie się już zamknij Litwo, ale to już - warknęłam.
- Ale Toris ma rację! - nie wiadomo skąd pojawił się Rosja. - Teraz to chociaż masz długie włosy, nie to co wcześniej.
- Czy to jest kurde totalnie jakaś zmowa przeciwko mnie?! - krzyknęłam na nich wściekła.
- A gdzie tam -do sali wszedł Prusy - żadna zmowa blondi.
- Taaa a generalnie co, palancie z kurczakiem we włosach? -warknęłam.
- Troska - odparł w tym samym momencie co Litwa i Rosja. Wymruczałam kilka przekleństw i zabrałam się za śniadanie.
- Nie obrażaj się - mruknął Licia zabierając mi miskę z płatkami. - A tak na marginesie, wet za kawę.
- Licia noooo - jęknęłam starając się odzyskać utracone jedzenie.
- Oddaj jej to - warknął Gilbert. Spojrzałam na niego zdziwiona, niezdolna wykrztusić chociaż słowo. - Bo ci urządzę drugi chrzest - dodał. Nie wiedziałam kogo bronić.
- Spokój chłopaki, bo zaraz nam się to drugi Grunwald zrobi. Hello, 1410 już totalnie minął! - zawołałam wyrywając Torisowi miskę.
- Ale Felicjo! Chciałem cię obronić - burknął Prusy. Spojrzałam na niego z politowaniem.
- Przed przyjacielem? Generalnie trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej, podczas rozbiorów chociażby, a nie pomagać Rosji i Austrii - warknęłam zła i wyszłam z pomieszczenia głośno trzaskając drzwiami.
Super ;) Nie mogę się doczekać kolejnego wpisu.
OdpowiedzUsuńPS. Wyłącz w ustawieniach to "sprawdzanie czy jestem drukarką" !