- FELIKS! Po co wziąłeś ze sobą to dziecko? - wydarłam się na brata widząc go gadającego z naszą młodszą siostrzyczką, Wielkim Księstwem Poznańskim które wcale takie wielkie nie było.
- No bo... ona tak bardzo chciała! No dobra, to ja idę poszukać Torisa bo miał jakąś sprawę - powiedział po czym totalnie w swoim stylu się zmył.
- Jakbym była dzieckiem, to Niemcy miałby mnie w dupie, a tak nie jest! - odparła zadziornie. Przyjrzałam się jej uważnie.
- Poza. Co ma do tego Niemcy? - zapytałam.
- Jego spytaj. Powiedzmy, że mam z nm... dość ciekawe relacje.
- Nie zamierzam gadać z Ludwigiem - fuknęłam - to TY jesteś moją siostrą i to TY powinnaś mi generalnie powiedzieć o co chodzi? Czyżbyś się zakochała? Lepiej powiedz, bo jak się Feliks dowie, to generalnie będziesz miała totalny problem! - ostrzegłam ją przed naszym nadopiekuńczym bratem.
- Oh, nein! Nie mów mu nic! - krzyknęła przestraszona. Zaśmiałam się.
- Feliks wiedzieć nie musi. Jeśli będziesz ze mną szczera, to słowa mu nie powiem. Mogę ci to przysiąc.
- Eh... - westchnęła siadając na fotelu i bawiąc się swoich odtwarzaczem mp4. - On za same podejrzenia się wścieka.
- Wiem. Totalnie zdaję sobie z tego sprawę. Ostatnio zaczął mnie podejrzewać o romans z Gilbertem - zaśmiałam się. - A przecież ja go nienawidzę!
- Oj weź! Prusy jest słodki! Czasem denerwujący, ale słodki - odparła. Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Słodki? Ty sama siebie nie słyszysz!
- Dobra niech ci będzie. Ja wiem swoje. A Ludwig będzie? - zapytała. Oj te zakochańce...
- Jest. Robi coś z Venecjano, nie wnikam co.
- Oooo Ludwig! - zawołała moja siostrunia widząc Niemcy. Chłopak momentalnie do niej podszedł i wziął ją w ramiona.
Już miałam odejść i zostawić ich samych, gdy wpadłam na Gilberta. Jeny... on mnie prześladuje.
- Poza i Ludwig? Zagilbista parka - stwierdził szczerząc się.
- No nie wiem... - zawahałam się. - Germanom nie należy ufać. Jesteście podstępni i kłamliwi - odparłam opierając się plecami o ścianę.
- My? - zapyta kładąc ręce na ścianie, tak, że znalazłam się po między nim a twardym marmurem. Serce zabiło mi szybciej, ale odgoniłam od siebie tę myśl. To byłoby dziwne. - A wasza rodzinka nie jest podstępna?
- Nie - warknęłam - my ZAWSZE gramy fair. ZAWSZE - chciałam go od siebie odepchnąć. Co za debil. Raz mi słodzi raz wkurwia.
- Felicjo...- zaczął ale nie skończył. Odsunął się ode mnie.- Nie ważne. Zapomnij.
Chce więcej!!!!
OdpowiedzUsuń