- Nosz kur...- zaklęłam pod nosem niemal biegnąc po schodach. Co mi przyszło do głowy żeby jechać do Rosji POCIĄGIEM?! Moje były powolne, ale jego... totalnie nie powinnam ich komentować. Pośpiesznie poprawiłam jeszcze długie włosy i górę munduru, która zdążyła mi się przekrzywić. Nie żebym szczególnie przejmowała się wyglądam, ale to była konferencja międzynarodowa więc wypadało jako tako wyglądać.
- Polsko, spóźniłaś się - usłyszałam lodowaty głos Rosji, gdy tylko weszłam. Prychnęłam, ani nie chwile nie tracąc godności.
-Gdybyś od czasu do czasu zainwestował w odnowę sieci kolejowej tobym się nie spóźniła - skwitowałam siadając na swoim miejscu.
- Jechałaś pociągiem? Naprawdę? - zapytał nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Wolałam to niż kilkudniowe odprawy na granicy - warknęłam zła.
- Spokój! - wrzasnęła na nas Białoruś podirytowana. Zamknęłam oczy próbując się uspokoić.
- Wracając do zebrania... - zaczął Ivan.
- A psia kość to wasze zebranie - po sali rozległ się głos Prus siedzącego obok mnie. - Pierdolenie o Chopinie i tyle- dodał wstając. Nawet nie spoglądając w jego stronę, mocno szarpnęłam go za rękę sadzając na miejscu.
- Generalnie się zamknij, jeśli nie chcesz powtórki z poprzedniego zebrania. Rosjo, kontynuuj - warknęłam.
W jednej sprawie jednak Gilbert miał rację. Konferencja niczego nie dała. Nudne, bezsensowne gadanie.
Wieczorem przebrałam się w zwiewną różową sukienkę. Była to diametralna zmiana, bo na ogół robiłam z siebie totalną chłopczycę, wciąż żyjącą czasami wojny.
- Fela - usłyszałam za sobą głos Torisa. Odwróciłam się z uśmiechem po czym rzuciłam się mu w ramiona, żeby nie było niedomówień, po przyjacielsku. Od czasu unii w Krewie był dla mnie jak brat. - Cóż za entuzjazm - skomentował ze śmiechem.
- Totalnie - oparłam nie puszczając go. - Ej, to generalnie prawda, że Rosja i Białoruś planują ślub? - zapytałam odsuwając się do niego. Litwa kiwnął potwierdzająco głową.
- Ivan jest zakochany po uszy - zaśmiał się.
- Generalnie totalnie dziwne - mruknęłam idąc w stronę baru.
- No,no,no towarzyszka Polsza wreszcie wygląda jak dziewczyna - przywitał mnie Rosja w typowy dla siebie sposób.
- Weź mnie nawet nie wkurzaj, Rosjo. Bo zaraz ci tak totalnie po dziewczyńsku właduję kulkę w łeb.
- Oj no spokojnie... a może tak znowu się złączymy, co? Polsko, Litwo? - zaproponował sięgając po kieliszek.
- Pij, nie pierdol - westchnęłam odchodząc jak najdalej od niego.
- Pierwszy raz przyznam Ivanowi rację, Felicjo - przez myśl przeleciało mi pytanie 'kto tym razem?' ale to było oczywiste. Prusy. - Wyglądasz... - zaczął lecz się zaciął - eee no... dużo lepiej niż rano! - powiedział za co z całej siły pizłam go w łeb.
- Nie wiem czy to miał być komplement czy obelga, ale na mocy Polskiego prawa najpierw biję potem pytam o powód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz