niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 3

Obudziłam się w środku nocy, zalana potem. Czemu te sny były takie realna? Wszystko dokładnie jak tamtego dnia.
Spojrzałam na telefon. SMS od Feliksa
"Jeszcze raz wybacz siostra, że nie mogłem z tobą jechać. Totalnie mi głupio, ale wiesz, szefowie. Na szczęście już skończyłem więc generalnie jeszcze dzisiaj będę w Moskwie. Totalnie!"
Był wysłany o drugiej w nocy, czyli niecałe półgodziny wcześniej. Właśnie Feliks.
Feliks to mój... brat bliźniak. Przez lata historii zawsze było tak, że jak jedno niszczyło, drugie naprawiało.
Ziewnęłam kilka razy i z powrotem zamknęłam oczy. Sen powrócił.
- Nie podoba mi się to - mruknęłam, nerwowo przechadzając się po pokoju.
- Mnie też nie. Coś czuję, że datę 1772 zapamiętamy na długo, nie wiem tylko jeszcze czemu - Feliks schował twarz w dłoniach. Podeszłam do okna.
- Rosja, Prusy i Austria - mruknęłam widząc 'gości' u głównej bramy posiadłości. 
- Felicjo, nie poddamy się bez walki - oznajmił mój brat sięgając po broń. Ja również to uczyniłam.
- Bóg. Honor. Ojczyzna. - powiedzieliśmy równocześnie z uśmiechem. W końcu byliśmy Polską, najodważniejszym i najbardziej upartym krajem świata.
Ramię w ramię wyszliśmy z posiadłości którą właściwie można było nazwać pałacem.  Szalone bliźnięta drwiące z losu. Nasi wrogowie już na nas czekali, silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. 
- Jesteście śmieszni - zaśmiał się Gilbert, widząc naszą dwójkę. - Odłóżcie broń, nie macie szans. 
- Nigdy się nie poddamy! - warknęłam.
- Jasne - odparł Ivan ciągnąc mnie za włosy.  Feliks zamachnął się na niego swoją bronią.
- Nie w moją siostrę skurwielu - krzyknął, ale i on został złapany. 
- Da... i co teraz mamy z wami zrobić? - zaśmiał się Rosja. 
- Wasz kraj jest nasz - zabrał głos Austria. Prusy zerwał ze mnie górę munduru.
- Kto by pomyślał! Panna Felicjana to dziewczyna - zaśmiał się, pozbawiając bluzki także mojego brata. 
- To jest rozbiór idioci, koniec z wami - powiedział Austria, gdy Prusy i Rosja zajęli się robieniem nam blizn. Blizn które na zawsze miały przypieczętować los Rzeczypospolitej. 
Była zima, łzy cisnęły mi się do oczu gdy wygonili mnie i mojego brata z naszego własnego domu.
- Polska nie zginie, póki my żyjemy - krzyknęłam jeszcze - powstaniemy, jak Feniks z popiołów, zapamiętajcie to! Feliks, natychmiastowa konspiracja - mruknęłam do brata. Wtedy nie wiedziałam, że potrwa do 123 lata.
Obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Przysięgam, że zastrzelę każdego kto tu wejdzie! - warknęłam chwytając za leżący na szafce pistolet. Natrętny gość nie posłuchał i wszedł. Spojrzałam niechętnie na Gilberta. Zaczynał mnie totalnie irytować.
- Czy ty płaczesz? - zapytał siadając na skraju łóżka.
- To tylko zły sen - wymamrotałam. Wcześniej nawet nie zauważyłam, że płaczę. Nie byłam zdziwiona jego przyjściem. Cały poprzedni dzień spędziłam w pokoju i bardzo wcześnie zasnęłam, w końcu musieli kogoś wysłać.
- Co ci się śniło? - zapytał. Zawahałam się. Po co mu ta informacja? - No? Powiedz.
- Rozbiór - odparłam krótko, patrząc w okno.
- Przepraszam. Austria i Rosja też tego żałują, ale oni się nie przyznają. Duma.
- Przeprosiny przyjmuję - przerwałam mu - ale nie pierdol mi tu o dumie.  Jak widzę masz jej więcej od nich. Na tym polega honor, nie na niezauważaniu błędów. Zresztą... nie jestem już zła za te rozbiory. Koniec końców okazaliście się bandą tchórzy.
- Masz racje - westchnął. - Podziwiam cię. Ciebie, Felika, wszystkich Polaków. Najsilniejszy naród w Europie, który tyle razy próbowano wytępić - zaczęłam zastanawiać się, do czego zmierza. Nigdy wcześniej nie powiedział słowa dobrego na temat mojego państwa. - Ah. Feliks przyjechał. Nie płacz już, bo znowu mi przyjebie a z wami lepiej nie zadzierać - zaśmiał się idąc w stronę wyjścia.
- Generalnie jesteś totalnie popierdolony Prusy - westchnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz